Zastanawiam się, czy wczorajszy dzień był serio pechowy, czy tylko zdarzyło się kilka zbiegów okoliczności :/ Ale muszę Wam najpierw o nim opowiedzieć...
Otóż już od rana byłam naznaczona jakimś złym omenem, bo niemal spóźniłam się na autobus do szkoły. (Oczywiście) dopiero w szkole przypomniałam sobie, że przypadki były do nauczenia/przypomnienia na polski. No to zaczęłam ścigać się z czasem na przerwach, ale (co było do przewidzenia) nie było niestety do tego warunków. Przynajmniej niektóre moje koleżanki też tego nie umiały, a jak wiadomo, łatwiej uczyć się razem :3 Całe szczęście jesteśmy już w V klasie, a nie w IV, dlatego musiałyśmy sobie je tylko przypomnieć, a nie kuć na siłę (:D). I dobrze, że to zrobiłyśmy, bo niektóre z nas musiały napisać jeszcze dodatkowe ćwiczenie - odmienić rzeczownik "Wisła". Oprócz tej klasówki odbyła się też kartkówka z przyrody. Niezapowiedziana. O kurczę. Normalnie nie mogę doczekać się ocen - ciekawe czy dostałam dwójkę, czy trójkę. :/. Wieczorem niby miałam wszystko zrobione przed 18:30, ale (jak zwykle) zapomniałam się nauczyć opowiadania według planu wydarzeń [na dzisiaj] i musiałam wkuwać o 22:00. I znowu położyłam się po 23:00... Niby nie ma w tym nic nadzwyczajnego, ale wstałam o 6:30 na roraty :/
A co u Was? Piszcie.
A u mnie dziś dzień świra- dopiero moge spokojnie usiąść i odpocząć :D
OdpowiedzUsuń:D Dzięki za komentarz :)
OdpowiedzUsuń